Na temat zaburzeń emocjonalnych – depresja i podobne.

Zaburzenia emocjonalne to obszerne pojęcie zawierające przeróżnego rodzaju zakłócenia postępowania, sposobu myślenia oraz nastroju człowieka.

Choroby, zaburzeniaKsiążkiZdrowie

Zdrowie psychiczne – tabu i ostracyzm

Rate this post

Na całe szczęście powoli się to zmienia, jednak jeszcze do niedawna najczęstszą reakcją większości społeczeństwa na słowa „zdrowie psychiczne” było niezrozumienie, ewentualnie pełne bezbrzeżnego zdumienia spojrzenie, względnie jakiś głupi uśmieszek pod nosem i porozumiewawcze kręcenie palcem kółek w okolicach czoła. To niesamowicie krzywdzące w stosunku do każdego, kto doświadczył (bądź doświadcza) problemów na omawianym tle. Jakie jest na dzień dzisiejszy postrzeganie problemów związanych ze zdrowiem psychicznym? Jak tak naprawdę wygląda codzienność osób dotkniętych takimi problemami i jak takie osoby funkcjonują, na co dzień?

Pojęcie większości społeczeństwa dotyczące kwestii problemów mentalnych, emocjonalnych (czy generalnie psychicznych) sprowadza się często do niezrozumienia, do generalizowania, a także do taktycznego unikania tematu – jest to, bowiem jedno wielkie tabu, które część z nas najchętniej omijałaby szerokim łukiem. Kłopoty z samym sobą bywają często bagatelizowanie przez otoczenie, a społeczna świadomość związana z tymi kwestiami sprowadza się do lekceważenia oraz do niesamowicie przykrego trywializowania, które często objawia się chociażby bolesnymi komentarzami o „wzięciu się wreszcie do roboty”, czy też o „wymysłach” stwarzanych przez „życiowych nierobów”. To wszystko są tymczasem realne problemy realnych ludzi. Niewiarygodnie wręcz przykre jest to, że podobne stereotypy funkcjonują w rzeczywistości, w której z medycznego punktu widzenia problemy mentalne – z depresją na czele – zostały już dawno temu uznane za choroby cywilizacyjne (niedawno nawet, mianowicie 23 lutego, obchodziliśmy na przykład Światowy Dzień Walki z Depresją).

Poznaj top 5 książki psychologiczne, które warto przeczytać

http://www.psychoskok.pl/aktualnosci/top-5-ksiazki-psychologiczne-ktore-warto-przeczytac/

Całe to społeczne niezrozumienie wynika z funkcjonujących w obiegowej opinii szkodliwych stereotypów, z braku wiedzy, a także ze swoistej niechęci do jej zdobywania – przede wszystkim w zakresie rzeczywistego kształtu problemów osób, które mają kłopoty ze swoim zdrowiem psychicznym. Dlatego tak ważne jest pokazywanie tego, w jaki sposób osoby dotknięte tymi problemami funkcjonują. Co przeżywają. Na tym polu nie do przecenienia są odważne, autobiograficzne książki autorstwa Anki Mrówczyńskiej – w szczególności trylogia zatytułowana „Młody bóg z pętlą na szyi”.

Już sam tytuł tego książkowego cyklu jest niesamowicie wymowny – po prostu w punkt. Dlaczego w punkt? Wyobraźcie sobie dziewczynę w kwiecie wieku, która nie skończyła jeszcze nawet trzydziestki; jest inteligentna, ma w sobie mnóstwo pasji, zdolności, potrafi wiele i jest świetna w tym, co robi, a jednocześnie każdego dnia cierpi. Miota się od bandy do bandy i często chce to wszystko skończyć.

„Boję się, że się zabiję. Tydzień temu próbowałam. W piątek planowałam. Wczoraj znów próbowałam. Chcę umrzeć. Nie chcę umierać. Boję się, że się zabiję proszę pana.” (Anka Mrówczyńska „Młody bóg z pętlą na szyi. Psychiatryk”)

Wspomniany wyżej „Psychiatryk” to pierwsza część trylogii, którą autorka oparła o spisywane przez siebie dzienniki – powstały one w czasie pobytu Anki w szpitalu psychiatrycznym. Tamten okres jej życia jest zapisem jednego wielkiego, ogromnego wręcz cierpienia. Tak to, bowiem wygląda – kiedy cierpisz, cierpi w tobie wszystko. A kiedy cierpisz tak bardzo, że nic nie ma już sensu, to wtedy możesz zrobić dwie rzeczy: poddać się lub walczyć. Jeśli nie umiesz lub nie masz już sił i chęci walczyć sam – szukasz pomocy. O tym jest właśnie ta książka: o rozpaczliwej walce o samego siebie, o codziennej walce przede wszystkim o to, by się nie poddać. To, co przeżywa Anka… całokształt jest straszny. Tygiel emocji, sprzeczne odczucia, gonitwa myśli, stany euforii, manii, przeplatające się z fazami depresji i z impulsywnymi epizodami samobójczymi. Taka jest codzienność bohaterki, będącej jednocześnie autorką tej pięknej, smutnej, pełnej emocji książki.

„Boję się. Tak bardzo się boję. Siebie. Tego głosu. On wciąż krzyczy. Krzyczy od wczoraj nieprzerwanie.” (Anka Mrówczyńska „Młody bóg z pętlą na szyi. Psychiatryk”)

Druga część cyklu, „Terapia u doktorka”, to zapis szeregu refleksji Anki ze spotkań z prowadzącym ją terapeutą. „Terapia u Doktorka” jest tak naprawdę studium tego, jak trudno jest zrozumieć samego siebie; o tym, jak trudno jest czasem raz, że się do własnej głowy w ogóle dostać, a dwa – pozwolić na to, żeby ktoś tam wszedł. I wreszcie trzy – o tym, jak bardzo stąpa się po kruchym lodzie, biorąc pod uwagę pierwsze i drugie. Niekiedy trudno jest się otworzyć. Do tego nie zawsze lubimy i tolerujemy, kiedy ktoś – nawet tylko chcąc pomóc – definiuje nas samych i nas ocenia.



„Wychodząc z gabinetu, nie wiedziałam, co czuję i co powinnam czuć. Dominowało wrażenie wypranego mózgu i ostrych wymiotów emocjonalnych. (…) Nie, nie miałam myśli samobójczych. Wręcz przeciwnie – byłam pełna nadziei. Jednak dojmujące wrażenie bycia nagą sprawiło, że chciałam zniknąć.” (Anka Mrówczyńska „Młody bóg z pętlą na szyi. Terapia u doktorka”)

Spotkania z terapeutą to szansa na krok w dobrą stronę, na wkroczenie na drogę wiodącą ku pozytywnie pojętej normalności, w której nie ma bólu i codziennego cierpienia. Niestety jest to bardzo trudne i – paradoksalnie – także wiąże się z cierpieniem. Anka opisuje swoje stany, przeżycia, trudne emocje; to niezwykle cenne świadectwo, które pokazuje, że to wszystko są normalne, ludzkie odruchy i zachowania. Tyle, że spotęgowane w straszliwy sposób przez problem, który przejął stery życia głównej bohaterki.

„Świadomość, że w każdej chwili można uciec w śmierć, jest pokrzepiająca. Jak obietnica znieczulenia bólu. Świadomość takiego ostatecznego wyjścia awaryjnego czasem potrafi obniżyć poziom lęku.” (Anka Mrówczyńska „Młody bóg z pętlą na szyi. Terapia u doktorka”)

Ostatnia część cyklu, „Samobójstwo na raty”, to literacka retrospekcja. Szalenie jednak wartościowa. Cofamy się tutaj, bowiem, dzięki zapiskom z dziennika internetowego autorki, do jej czasów szkolnych; do chwili poznania miłości jej życia, do trudnych początków tej relacji i do całych wręcz ton emocji, które Anka cały czas w sobie dźwigała – walcząc codziennie z destrukcją, z rozpaczą, czepiając się na przemian nadziei lub… żyletki / butelki / tabletek (niepotrzebne skreślić, a najlepiej wszystkie powyższe zostawić). Czy coś lepiej odda sedno sprawy niż cytat?:

„W tej chorej walce z samą sobą, stanęłam po złej stronie. Zamiast przezwyciężać słabości – niszczę siebie, z wściekłą irytacją opluwam swoje imię, z bezsilną rezygnacją zabijam w sobie resztki człowieka. Stanęłam po złej stronie – sama sobie jestem wrogiem…” (Anka Mrówczyńska „Młody bóg z pętlą na szyi. Samobójstwo na raty”).

Ważną nauką płynącą z tej książki jest to, że jedną z największych głupot w życiu jest odwracanie się od tych, których się kocha. To tak, jakby samemu sobie strzelać w kolano. Tony emocji zawarte w tej książce pokazują także – obok ukazania mechanizmu rozpaczy i destrukcji miotających człowiekiem – ile w ludzkim życiu znaczy taka zwykła… nadzieja. A także wspomniany już drugi człowiek. Ile może znaczyć siła uczucia, którego można się złapać, przytrzymać, a potem wyciągnąć się dzięki niemu z bagna; podnieść się dzięki niemu z dna.

Lubicie czytać książki psychologiczne?

http://www.psychoskok.pl/aktualnosci/lubimy-czytac-ksiazki-psychologiczne/

„Czy cierpię? Tak! Ból ten, metafizyczny, tak podrażnił nerwy, że słyszę poszumną mowę kwiatów. Na oczach moich kiełkują ziarna w ziemi od łez wilgotnej. Tak. Cierpię z pewnością. Księżyc mi oczy wypala, trzepot skrzydeł motyla stał się nieznośnym dźwiękiem. Wariują zmysły, gdy nie ma cię przy mnie!” (Anka Mrówczyńska „Młody bóg z pętlą na szyi. Samobójstwo na raty”)

Wnioski? Jest ich z całą pewnością sporo. Na pewno ich wspólnym mianownikiem jest to, że pokazują one jak bardzo szkodliwe i krzywdzące są funkcjonujące po dziś dzień stereotypy, uprzedzenia i ostracyzm społeczny stosowany wobec osób, które zmagając się z problemami psychicznymi tak naprawdę po prostu cierpią. Owo cierpienie to tylko dowód na to, że to tacy sami ludzie jak my – czy właściwe jest, więc odwracanie się od nich, wytykanie ich palcami, unikanie ich i wykazywanie wobec nich kompletnej ignorancji?

Nie róbmy tego. Wyciągajmy pomocną dłoń i nie bójmy się tego robić. Nigdy, bowiem nie wiadomo, czy przypadkiem sami nie będziemy kiedyś potrzebowali pomocy – może właściwie będzie, więc spróbować zrozumieć, pomóc, wspierać? To nie kosztuje wiele, a może komuś bardzo pomóc. Pamiętajmy także o tym, że w taki sposób ofiarowane dobro najczęściej do nas wraca. Pomagajmy, zatem i starajmy się drugiego człowieka zrozumieć – ten drugi człowiek najczęściej sam z siebie nie poprosi o pomoc, ale może sobie bez niej zwyczajnie nie poradzić.

„Nienawidzę życia – za to, że jest. Sama świadomość, że istnieję, boli i przeraża. A żyletka mnie w tym tylko utwierdza. Tak bardzo niszczy psychikę. Powoli każe uwierzyć, że życie jest niewarte zachodu. Że jest bezwartościowe. Błędne koło samoudręczenia, z którego nie umiem zrezygnować.” (Anka Mrówczyńska „Młody bóg z pętlą na szyi. Samobójstwo na raty”)

Byłoby fantastycznie doczekać dnia, w którym społeczna świadomość dotycząca problemów zdrowia psychicznego będzie na tyle duża, że znikną kwestie tabu, unikania tematu, niezrozumienia, czy ostracyzmu. Mamy XXI wiek – czas na to już najwyższy. Rzeczywistość i jej realia kreujemy jednak my wszyscy. Nikt tego za nas nie zrobi. Starajmy się zatem zrozumieć drugiego człowieka. To od relacji i nawiązania między ludźmi nici porozumienia zaczyna się bowiem zawsze to, co dobre.

Książki psychologiczne warte przeczytania

http://www.psychoskok.pl/aktualnosci/ksiazki-psychologiczne-warte-przeczytania/




Comment here